|
Gniezno 1000 roku
Najsłynniejszy polski "bankiet dyplomatyczny"
wczesnego redniowiecza.
Książę Bolesław
Chrobry przyjmuje w Gnieźnie ówczesnej stolicy Polski cesarza
Ottona III. Cesarz przybył do grobu św. Wojciecha przy okazji
omawiając swoje dalekosiężne plany polityczne. Darząc polskiego
księcia przyjaźnią i zaufaniem, pragnął go pozyskać dla swojej
wielkiej idei wskrzeszenia cesarstwa rzymskiego.
Gall Anonim opisuje świetność powitania
i przyjęcia w sposób następujący: (Książę Bolesław)... przygotował
na przybycie cesarza przedziwne cuda; najpierw hufce przeróżne
rycerstwa, następnie dostojników rozstawił, jak chóry, na
obszernej równinie, a poszczególne, z osobna stojące hufce
wyróżniała odmienna barwa strojów. A nie była to tania pstrokacizna
byle jakich ozdób lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie można
znaleźć gdziekolwiek na świecie (...) Zważywszy jego chwałę,
potęgę i bogactwo, cesarz rzymski zawołał w podziwie: - Na
koronę mego cesarstwa! To, co widzę większe jest, niż wieść
głosiła. I za radą swych magnatów dodał wobec wszystkich:
- Nie godzi się takiego i tak wielkiego męża (...) księciem
nazywać lub hrabią, lecz wypada chlubnie wynieść na tron królewski
i uwieńczyć koroną. A zdjąwszy z głowy swej diadem cesarski
, włożył go na głowę Bolesława za zadatek przymierza i przyjaźni,
i za chorągiew triumfalna dał mu gwóźdź z krzyż Pańskiego
wraz z włócznią św. Maurycego, w zamian za co Bolesław ofiarował
mu ramię św. Maurycego, w zamian za co Bolesław ofiarował
mu ramię św. Wojciecha. I tak wielką onego dnia złączyli się
miłością, ze cesarz mianował go bratem i współpracownikiem
cesarstwa i nazwał przyjacielem., dalej czytamy (...) urządzając
podczas trzech dni prawdziwie królewskie i cesarskie biesiady
ofiarował Ottonowi całe stołowe złote i srebrne naczynia ,
dorzucając wiele innych równie drogocennych darów.
Niestety nie wiemy, jakie potrawy
były serwowane na przepięknej złotej i srebrnej zastawie,
lecz należy się spodziewać, iż były one znakomite. Raczono
się również winem, jako że Otton wierny rzymskiej tradycji
przedkładał je nad piwo, i z pewnością nie brakowało tam kunsztu
kucharskiego obecnego na co świetniejszych dworach Europy,
z którymi to dworami książę Bolesław utrzymywał żywe kontakty.
Nie tylko Gall Anonim donosi o świetności tej uczty. Biskup
Magdeburga Thietmar tak pisał Trudno uwierzyć i opowiedzieć,
z jaką wspaniałością przyjmował wówczas Bolesław cesarza i
jak go prowadził przez swój kraj do Gniezna
Nie znając szczegółów menu, spróbujmy
zaglądnąć do spiżarni bogatego kmiecia, lub nie biednego szlachcica
by móc wywnioskować z czym moglibyśmy się spotkać na stole
w tamtych odległych czasach. A więc: kilka gatunków kasz,
mąka pszenna i żytnia, groch, bób, olej konopny, grzyby suszone
i kiszone, mięso wołowe i wieprzowe solone i wędzone, nierzadko
dziczyzna, starosłowiańskie wędliny, słonina, sery, masło,
jaja, miód, którym słodzono potrawy, oraz miód pityny sycony,
drewniane beczułki lekkiego, orzeźwiającego piwa. Bukiet jarzyn,
chociaż skromniejszy znacznie od dzisiejszego zawierał ogórki
świeże i kiszone, marchew i ulubiona przez Polaków kapustę
świeżą i kiszoną, rzepę, czosnek, cebulę. Na dobre już zadomowione
były w kuchni polskiej kminek i pietruszka, a z owoców jabłka,
wiśnie, czereśnie, śliwy i w późniejszym okresie grusze.
Polacy byli wielkimi znawcami i amatorami
kasz a tradycje jej podawania i przygotowywania sięgają zamierzchłych
wieków. Popularność zaczęły tracić dopiero z pojawieniem się
na ziemiach polskich ziemniaków.
Na podstawieW staropolskiej kuchni
i przy polskim stole, Maria Lemnis, Henryk Vitry, WIW 1983
|