|
K a w a w P o l s c e
Pierwsze wzmianki o kawie w naszym kraju pochodzą z roku 1573
w relacji niemieckiego podróżnika Leonara Ranwolfa. Niestety
jednak trunek tan jeszcze długo przyjmowany był ze sporą niechęcią.
Jeszcze sto lat później Andrzej Morsztyn tak oto pisał o kawie:
"W Malcieśmy, pomnę próbowali kafy,
Trunku dla baszów, Murata i Mustafy,
I co jest Turków. Ale tak szkarady
Napój, tak brzydka trucizna i jady,
Co żadnej śliny nie puszcza przez zęby,
Niech chrześcijańskiej nie plugawi gęby!"
Jasno z tekstu tego wynika jakie były
pobudki niechęci naszych przodków do kawy - napoju mahometan.
Lecz oto w opadającym po odsieczy wiedeńskiej kurzu pojawia
się postać Franciszka Jerzego Kulczyckiego (w transkrypcji
Kolczycki). Spędzając dwa lata w niewoli tureckiej, udało
mu się nie tylko zakosztować nowego napoju, ale także zapoznać
się z fachowym sposobem jego parzenia. Znając zalety kawy
zgłosił chęć przejęcia zapasów ziarna kawowego, które to zostało
pośród łupów pobitewnych rozpoznane jako pasza dla wielbłądów.
Mając spory zapas ziarna otworzył w Wiedniu kawiarnię "Blaue
Flasche", która zapoczątkowała szybko rosnącą popularność
tej używki, sięgająca aż do Polski.
Już w pierwszej połowie XVIII w. kawa zaczęła powoli wypierać
z polskich stołów polewkę piwną spożywaną powszechnie na siadanie,
a z czasem podawana w imbryku i filiżankach pojawiała się
również po obiedzie lub razem ze słodyczami na podwieczorkach.
Już wtedy pijano ją z mlekiem i cukrem.
Dość szybko osiągnęliśmy mistrzostwo w parzeniu tego trunku,
a zachwycali się nim nawet krytycznie nastawieni do naszego
kraju Johann Kausch czy Johann Biester.
Kawa stała się na tyle atrakcyjnym towarem, że zdarzały się
nierzadko fałszerstwa. I tak kawę imitowała cykoria, palone
ziarno, groch a nawet żołędzie.
Pierwsze kawiarnie na wzór kawiarni Kulczyckiego pojawiły
się w Warszawie w roku 1763
|