 |
Whisky, czy whiskey? Dlaczego uisge
beatha, czyli "woda życia"? Co to jest
bourbon? Czy stara whisky jest zawsze lepsza? Irlandzka
pure pot still whiskey, czy tradycyjny single
malt?
Na te i na wiele innych pytań znajdziemy
odpowiedź w vademecum WHISKY, Janusza Urbana.
Omówione w niej zostały wszystkie szkockie gorzelnie
produkujące single maltwhisky po II wojnie światowej.
Książka ta to nie tylko przewodnik po najlepszych gatunkach
whisky, ale również spora dawka historii powstania i
ulepszania tego trunku. Czytelnik ma okazję poznać dzieje
whiskey irlandzkiej, amerykańskiej kanadyjskiej, japońskiej
oraz pionierów gatunku blended.
|
Niewątpliwą zaletą książki jest żywa,
interesująca narracja. Autor zasmakował wszystkiego o czym
pisze, i jest bezapelacyjnym koneserem whisky. Mamy okazję
poznać wrażenia z degustacji około 200 różnych whisky... ale
może oddamy oddamy głos Autorowi.
"Moja prawdziwa przygoda z whisky
rozpoczęła się na początku lat dziewięćdziesiątych. Kiedy
z okazji urodzin jeden z przyjaciół podarował mi książkę Michaela
Jacksona Complete Guide to Single Malt. Wcześniej pijałem
popularne gatunki blended, jedne były łagodniejsze w smaku,
inne mniej, próbowałem paru single maltów, oczywiście tych
w najniższym przedziale cenowym, i musze przyznać, że podszedłem
do lektury ze sporą dozą sceptycyzmu. Nie zdawałem sobie sprawy
z aż z takiej różnorodności aromatów i smaków, jak również
z tego, że każdą słodową whisky powinno się wolniutko sączyć.
Dopiero wtedy odkrywa ona naszemu podniebieniu wszystkie warstwy
smakowe. W ciągu kilku miesięcy uległem całkowicie jej magii."
A oto i opis jednego z magicznych
napojów:
LONGMORN *****
Region Highlands (Speyside); Elgin, Moray
Słowo "longmorn"
pochodzi od gaelickim "Ihanmorgund", w przekładzie
na angielski place of the holy man- miejsce pobytu
świętej osoby. Nazwa gorzelni nawiązuje zapewne do kaplicy,
która stała na jej miejscu w XV wieku.
John Duff, założyciel gorzelni Glenlossie,
zakupił w 1893 roku grunty leżące opodal Elgin i wybudował
tam dwa kolejne zakłady, Longmorn i Benriach. Longmorn rozpoczął
destylację dokładnie rok później, a partnerami Duffa byli
dwaj lokalni przedsiębiorcy, George Thompson i Charles Shirras.
Od 1897 roku spółka działała jako Longmorn Glenlivet Distillery,
jednak już po parunastu miesiącach popadła w tarapaty finansowe.
Kolejnym właścicielem był James R. Grant,
a następnie jego dwaj synowie. W 1970 roku Longmorn dostał
się pod zarząd innej rodziny grantów, kiedy po fuzji biznesowej
z zakładami The Glenlivet i Glen Grant powstała spółka The
Glenlivet Distillers Ltd. W 1978 roku grupa Glenlivet zostaje
wykupiona przez Seagrama.
Warto tu jeszcze wspomnieć, że Longmorn to
gorzelnia, która pracuje nieprzerwanie od chwili powstania,
a środowisko blenderów określa jej destylat jako top dressing.
Przez lata był on w cieniu Glenliveta i Glen Granta, dopiero
w ciągu ostatniej dekady doczekał się należytej promocji
i uznania. Wielu koneserów określa te whisky jako jedną
z pięciu najlepszych ze Speyside. W 1994 roku Longmorn zdobył
złoty medal na Międzynarodowych Targach Win i Spirytualiów.
Longmorn 15 yers oldmiał złoto-bursztynową
barwę, bogaty aromat - miód, rodzynki, karmel, fiołki (?),
soczyste owoce, trochę sherry i torfowego dymu. W ustach
eksplozja świątecznych wypieków, dojrzałych owoców, leciuteńka
dymna goryczka. Finisz długi potężny, z lekką nutą korzenną.
Znakomita whisky.
Longmorn-Glenlivet 30 years old, rozlewany przez
Gordon & MacPhail, miał ciemniejszą , wręcz kasztanową
barwę, w aromacie więcej torfowisk, dębu, jednak ciągle
doskonale zharmonizowany, poszczególne smaki jakby bardziej
dojrzałe, mocniejsze tony orzechowe i korzenne. Finisz niezwykle
bogaty, nieco więcej sherry i dymu. Trunek zasługujący na
długie, kontemplacyjne sączenie."
Niewątpliwie autor potrafi zarazić swoją fascynacją niejedna
osobę. Jednocześnie zastrzega, iż nie jest jego intencją nakłanianie
kogokolwiek do picia alkoholu; przeciwnie; proponuje przedłożyć
jakość nad ilość...
WHISKY - vademecum, Jarosław Urban,
Wydawnictwo Rachocki i S-ka, Pruszków 2002
|