|
Pierwszą metoda jaką proponuje Pani
Maria jest wypicie 2 jajek, które wkładamy do
zimnej wody i po doprowadzeniu do wrzenia wyciągamy.
Rozbijamy je do garnuszka do którego uprzednio włożyliśmy
łyżkę masła. Całość mieszamy i doprawiamy solą i musztardą.
Teraz pozostaje już tylko wypicie mikstury jednym haustem
i zapicie mocną herbatą. Nie wiem czy nawet przy ciężkim
kacu bym się zdecydował, ale.....może w tym szaleństwie
jest metoda?
Żurek niezabielanyto drugi
przepis. Prosta zupka, którą przygotować możemy nawet
nie w pełni sił. Kiełbaskę (najlepiej białą), kawałek
tłustego mięsa (boczek, żeberko) zalewamy wodą. Dodajemy
do tego liść laurowy i cebulę, po czym gotujemy pół
godziny. Następnie dolewamy żur (dostępny w każdym sklepie),
doprawiamy solą, pieprzem i gotujemy drugie pół godziny.
Zalewajka- kolejna zupa "ratująca
życie". Na kości lub kawałku mięsa gotujemy wywar
wraz z włoszczyzną, cebulą, ząbkiem czosnku (poszatkowanym
lub przeciśniętym), liściem laurowym i pieprzem. Gdy
już warzywa zaczynają mięknąć dodajemy pokrojone w kostkę
surowe kartofle. Gotujemy do momentu zmięknięcia kartofli.
Następnie dolewamy żur i raz zagotowujemy.
Kaszka na rosole- dla bardzo
słabych, którzy nie podjęliby się zgotowania nawet prostej
zupy, a jajka wydają się być nie do przyjęcia pozostaje
kaszka na rosole. Do małego rondelka przecedzamy rosół
(kostka wydaje się być również wystarczającym rozwiązaniem)
i stawiamy na ogień. Gdy zupa jest już bardzo gorąca,
sypiemy ostrożnie kaszkę krakowską. Gotujemy jeszcze
przez jakiś czas ciągle mieszając, tak by nie powstały
krupy.

Na podstawie Marii Iwaszkiewicz, "Gawędy o jedzeniu",
Wydawnictwo Kultura Życia Codziennego "Warta"
, Wa-wa 1969
|